Szukaj na tym blogu

niedziela, 19 września 2010

Celebryta od Wnuków posądzony o kradzież!

Z ostatniej chwili, a raczej z ostatniej zapowiedzi: Najprawdopodobniej zwrot i istna rewolucja czeka fanów serialu M jak Miłość! Z ostatnich donosów wynika, że wzór cnót, idealny dziadek i ojciec, sadownik i entuzjasta szachów - Lucjan Mostowiak zostaje (wraz z Kisielem) oskarżony o kradzież kozy! Czy to zwiastun końca serialu? Czy kontynuacją tego wątku będzie śmierć Lucjana spowodowana stresem? To wszystko okaże się w następnym odcinku. Wiadomość ta zelektryzowała opinię publiczną. Co poczną Wnuki Lucka? Czy im również zdarzy się jakaś kradzież? Nie od dziś wiadomo, że Pruczek skradł wiele kobiecych serc - czy inni członkowie Wnuków będą teraz tacy sami? To chyba też okaże się w kolejnym odcinku.

pozdro 123
http://www.m-jak-milosc.pl/Wydarzenia/6327/Lucjan-zakuty.html

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Wnuki

Acha i jeszcze jedno, boję się, że Wnuki Lucka, moja ulubiona kapela i klub parlamentarny, gdzieś zatraciła się w odmętach wakacji. Chłopoki, co z wami?

Mam nadzieję, że wszystko okej, kiedy będzie kolejny hit na miarę pierwszego miejsca wszystkich list przebojów?

Reklama

Wakacje się skończyły, więc pisać trzeba znów, albo może nie trzeba, ale się chce. W końcu jeszcze tylko jeden wrześniowy miesiąc (albo bardziej dokładnie trzy tygodnie) i wracamy do nauki. Te trzy tygodnie powinny być powrotem do normalności - szare komórki wracają ze słodkiego nieróbstwa, dla przyzwyczajenia organizmu zaczynamy wcześniej wstawać, ja na ten przykład piszę bloga coby znów zapoznać się z rozkładem klawiszy qwerty. No nie obiecuje, że wszyscy to robią, ale pewnie wszyscy by chcieli - ja też bym chciał.
Co do wakacji, to były pracowite, ale troszkę inaczej niż zwykle. Zazwyczaj bowiem zatrudniałem się w charakterze woła roboczego, tym razem byłem urzędnikiem. Nie oczywiście na 100%, bo taką pracę bardzo ciężko nazwać trudną, lub wymagającą, ale, co jest pewne, nabrałem pewnej ogłady w zawodzie. A raczej w dwóch zawodach - PRowca, bo tworzyłem teksty i opierdalacza - bo robiłem to nagminnie i uzyskałem tytuł mistrza. Niestety. Dlatego niestety, bo nie robiłem tego z własnej nieprzymuszonej woli, ale raczej poprzez pewien brak zajęć "odpowiednich dla mnie". No cóż, bywa. Ale ogłady trochę dostałem.
No dobrze, ale dlaczego ten post zakwalifikowany jest do KAMPANI? Bo chciałem w nim poruszyć pewne zagadnienie. Zagadnienie głupich reklam! Zauważcie bowiem, że w każdym bloku reklamowym musi znaleźć się reklama: kosmetyków (kremów odmładzających, szamponów lub odżywek do włosów, najnowszych perfumów itd. Nie denerwuje was to? Mnie bardzo. Niektóre bowiem marki starają się tylko i wyłącznie zaistnieć w świadomości konsumenta. Nie interesuje ich żaden McCracken'owski, podprogowy przekaz wartości, tylko głupia, nic nie wnosząca reklama. Czy to nie glupie?
Ale na szczęście ostatnimi czasy wyświetlana jest w telewizji pewna reklamówka karmy dla zwierząt. Zauważyłem w niej coś nowego (pewnie wszyscy zauważyliście), co zgoła urozmaica polski rynek przerywników do filmów. Tak, jest to reklama Pedigree ze sztucznymi szczękami! Genialna! Nie tylko wprowadza widza początkowo w błąd - błąd łatwy do wychwycenia dla bystrych widzów - ale jeszcze (moim skromnym zdaniem) wyszydza wszystkie głupie, bazujące na próżności człowieka, reklamy kosmetyków. Zaczyna się jak jedna z nich, aby później przerodzić się w pełne ironii i kąśliwego humoru dzieło sztuki! Ale może tylko ja tak myślę... Jeśli ktoś tu zagląda jeszcze, to podzielcie się swoją opinią, na razie ja wystawiam ocenę: pomnik dla Pedigree przed pałacem prezydenckim (zamiast krzyża).

Ave!

niedziela, 20 czerwca 2010

Wiem, że trochę zaniedbałem bloga, ale to pewnie dlatego że uczyłem się do obrony, która jest... JUTRO! Trzymajcie kciuki, a tymczasem ja zaczynam się uczyć!

Pozdro i już niedługo spodziewajcie się kolejnych celebrytowych informacji!

siem!

wtorek, 8 czerwca 2010

Dzięki

Dzięki wszystkim, którzy wchodzili i komentowali mojego bloga. Dzięki wam dostałem ocenę bdb z Internetu w Public Relations. Jeszcze raz stokrotne dzięki!

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Nowy nie znaczy lepszy!

Rozważając problematykę istnienia celebrytów na rynku reklamy nasuwa się pytanie: łatwiej jest stworzyć nowego celebrytę, czy zarządzać obrazem celebryty, który już od dłuższego czasu istnieje w mediach? Odpowiedź jest z mojego punktu widzenia bardzo prosta. O wiele trudniej jest utrzymać wysoki poziom popularności niż go osiągnąć. Współczesne społeczeństwo jest wiecznie głodne informacji, sensacji i nowości. Stworzenie kontrowersyjnego obrazu nieznanej nikomu osoby spełnia wszystkie te potrzeby. Wprowadzenie na rynek celebrytów kogoś nowego jest więc niczym szczególnym, dopiero dłuższe utrzymanie się w świadomości opinii publicznej jest nie lada wyczynem. Weźmy na przykład popularny kilka lat temu w polskiej telewizji program Big Brother. Jego pierwsza edycja pobiła wszelkie rekordy oglądalności programów typu reality show w Polsce. Sprawiło to, że występujący tam ludzie natychmiast stali się bardzo popularni. Program stworzył nowych celebrytów. Widzowie codziennie mogli oglądać ich życie, wspólne interakcje, poznawać ich coraz lepiej i cieszyć się sukcesami swoich idoli. Zaraz po zakończeniu emisji pierwszej edycji programu powstały dwa filmy, w których główne role zagrali właśnie finaliści programu Big Brother. Zauważmy jednak, że krótko po zakończeniu emisji tych filmów, fani kompletnie zapomnieli o swoich niedawnych idolach. Pozostawieni sami sobie bohaterowie, po kilku miesiącach odeszli w niepamięć. Niektórzy z nich próbowali jeszcze zaistnieć w mediach tworząc na resztkach swojej popularności programy rozrywkowe lub specjalistyczne, ale są to pojedyncze przypadki spośród piętnastu osób biorących udział w programie. Przykład Big Brother’a ukazuje jak łatwo w dzisiejszych czasach zostać celebrytą i jak łatwo (bez wykwalifikowanej pomocy) zostać zapomnianym.
Zarządzanie obrazem celebryty jest domeną specjalistów wizerunkowych. Jak już wcześniej wspominałem, są oni odpowiedzialni nie tyle za zbudowanie wizerunku sławnej osoby, co za jej rozwój, ciągłe odkrywanie jej twarzy w mediach i przypominanie publice o istnieniu takiej osoby na rynku. Samo zarządzanie wizerunkiem celebryty może polegać na doborze odpowiednich ról granych przez aktorów, na zdawkowym przedstawianiu życia (publiczność uwielbia tajemnice), na pojawianiu się w mediach w asyście innych celebrytów, bądź też na rozpowszechnianiu plotek i aranżowaniu przypadkowych akcji promocyjnych. Osoba konsultanta przydaje się również w sytuacjach kryzysowych, gdy celebryta narażony jest na zrujnowanie pozytywnego wizerunku. Ale o tym potym!

piątek, 4 czerwca 2010

Edward Bernays - tatuś współczesnego Public Relations Celebrytów

W Stanach Zjednoczonych – kolebce współczesnego Public Relations – za absolutnego protoplastę i ojca tejże dziedziny uważa się Edwarda Bernays’a. W Polsce prawie nikt o nim nie słyszał, ale nie zmienia to faktu, że jeśli uważa się go za ojca, to ja chcę być jego synem. Mentalnym synem. On też po raz pierwszy posłużył się technikami kształtowania pozytywnego wizerunku w kampanii propagandowej armii Stanów Zjednoczonych i w późniejszym okresie, formułując pierwszą w historii komercyjną kampanię reklamową dla American Tobacco. Czyli wszystko zaczęło się od papierosów!

Bernays był siostrzeńcem Freud’a (Freud jest uznawany za ojca współczesnej psychoanalizy - sami tu ojcowie) i głównie z jego dzieł i odkryć korzystał tworząc owe dwie pierwsze strategie komunikowania. Pierwszą z nich była propaganda wojskowa. W roku 1917 Stany Zjednoczone zostały zmuszone do wzięcia udziału w Pierwszej Wojnie Światowej i potrzebowały do tego żołnierzy – ochotników. Bernays odpowiadał za pozyskanie jak największej liczby rekrutów, którzy zdecydują się walczyć na froncie europejskim, z dala od domu. Skorzystał on z osiągnięć swojego wuja w dziedzinie psychologii, szczególnie z hipotezy, że każdym człowiekiem kieruje niewidzialna, wewnętrzna siła, która sprawia, że postępuje on w ściśle określony sposób. Bernays połączył tę siłę z podstawową potrzebą bezpieczeństwa, aby przekonać młodych mężczyzn, że jeśli nie zadbają obronność kraju w czasie wojny, to już nigdy nie zaznają spokoju. Efekt kampanii przerósł najśmielsze oczekiwania i pod koniec listopada 1918 roku armia amerykańska w Europie osiągnęła liczbę ponad dwóch milionów żołnierzy. Po wojnie, Bernays przeniósł doświadczenie zdobyte w armii na grunt komercyjny. Jego pierwszą kampanią, wykorzystującą osoby celebrytów, było promowanie palenia papierosów wśród kobiet. Kampania przeprowadzona dla firmy American Tobacco. Pierwszą rzeczą, jaką musiał zrobić, było znalezienie powodów, przez które palenie papierosów wśród kobiet było czymś w rodzaju kulturowego tabu. Po wstępnych badaniach opinii publicznej uznał, że papierosy były uznawane za symbol męskiej dominacji i siły. Strategią komunikowania, jaką obrał Bernays było przekonanie kobiet, że one też mogą pokazać, że są silne i niezależne. Muszą tylko zapalić papierosa – tak jak robią to mężczyźni. W celu dotarcia do szerokiego grona odbiorczyń, Bernays zatrudnił kilkadziesiąt amerykańskich supermodelek (ówczesnych celebrytek), aby w czasie marszu związków zawodowych – organizacji typowo męskich – przechadzały się wzdłuż pochodów, ubrane w skóry i palące papierosy na znak emancypacji. Dodatkowo, opłaceni przez Bernays’a fotografowie uwiecznili na kliszach paradujące w ten sposób kobiety. Na efekty nie było trzeba długo czekać. Zdjęcia bardzo szybko obiegły całą Amerykę, a kampania zyskała dumną nazwę Pochodni Wolności. Papierosy szybko stały się modne, a kobiety ze wszystkich stanów zaczynały palić, symbolicznie wznosząc swoje Pochodnie Wolności na znak niezależności i siły.

ePortfolio

Nie bierzcie tego do siebie, ale ePortfolia to kiepski pomysł. Chciałbym się odnieść do przedmiotu. Wszyscy zaliczyliście go dobrze, lub bardzo dobrze, ale zastanawiam się nad jednym, mianowicie: na ile was to rozwinęło? Powiem tak, ja wybrałem jako przedmioty dodatkowe zarządzanie projektem i inwestycje alternatywne i nie żałuje wcale a wcale. To były po prostu zajebiste przedmioty! No zarządzanie może mniej niż inwestycje, ale piątkowymi zajęciami, które trwały 8 godzin, jaram się aż do teraz. Uczenie się tego to była czysta przyjemność, a kilka osób z ekonomii chciało się nawet przenieść po egzaminie na finanse... No o czymś to świadczy (bynajmniej nie o niezdecydowaniu tychże osób).

Ale wracając do ePortfoliów, czy jaka tam jest liczba mnoga od tego. Bardzo fajnie je prowadzicie, albo prowadziliście, albo tylko zrobiliście. Ale nie zmienia to faktu, że wszystkie są do siebie podobne. Nie żeby te nasze blogi były super różniące się od siebie, ale wiecie... W każdym to samo: kariera, edukacja, zainteresowania itd. Nawet zdjęcie w tym samym miejscu jest!

Ogólnie widzę to tak:
Fajność: 5
Innowacyjność: 3
Własny pomysł: 2
Prowadzenie 4=
Różnorodność: 2


skala do 1000 :-D

czwartek, 3 czerwca 2010

Sprężyna jak malina

Madame Sprężyn... Co tu dużo mówić: najbardziej głośna, zakręcona, denerwująca, opryskliwa ekstrawertyczka jaką znam! Co nie zmienia faktu, że naprawdę Ją lubię. Prywatnie fanka emoMartynki i Bono. A co do blogu, to bez dwóch zdań, kobita gust do muzyki ma! A co! Jednym jednak się podoba, innym nie - o gustach się nie dyskutuje.
Ktoś mi zarzucił, że recenzje blogów to oklepany temat i że robię zbyt krótkie i powierzchowne opisy. Wiecie co, a jakbym niby miał je opisywać? Każdy temat z osobna, wnikać w język, interpretować metafory? Po co? To co tutaj piszę to tylko zajawka. Bo jak inaczej zachęcić ludziska do wejścia na inne blogi, komentowania i zagwarantowania wam oceny celującej z Internetu w PR?
Damn people!

Koniec dygresji.

Oto blog fanki emoMartynki: http://madamesprezyn.blogspot.com/
Czy on jest podobny do mojego? Nie...

Śmierć nadejdzie jutro

A co jeśli to prawda? Jest tylko jedna rzecz do zrobienia - trzeba odwiedzić blog Tomka. Jest tam kilka rad co zrobić przed naszym ostatnim dniem. Większość z nich może sprawić właśnie, że będzie to nasz ostatni dzień, ale co tam, raz się żyje! A trzeba żyć tak, jak powiedział mi kiedyś Wojtas - żyj szybko, umieraj młodo. No dobra, ale dość tych dygresji. Jeszcze tylko prośba do Tomka: stary! Weź się spręż i zrób chociaż 10 rzeczy, które trzeba zrobić przed śmiercią, bo z tych Twoich trzech zrobiłem już dwie i nachodzą mnie myśli, że it's time to say goodbye!

Ja rzucam, wy łapcie: http://dozrobienia.blox.pl/html

Jak wybrać celebrytę do reklamy?

Pierwszą i zarazem najważniejszą czynnością jest wybór odpowiedniej osoby do kampanii promocyjnej. Większości ludzi wydaje się, że im osoba jest bardziej sławna tym lepiej. Dlatego wszystkie produkty powinna reklamować Lady GaGa albo Doda. Ewentualnie Jarek Kaczyński. Ale nie, według McCracken’a pomiędzy produktem a celebrytą musi istnieć symboliczna więź i dopasowanie. Oczywistym jest, że produkt typowo kobiecy będą przecież reklamowały kobiety, a produkty adresowane do młodzieży – ludzie młodzi. Chyba, że to będzie produkt dla młodych kobiet - wtedy będzie go reklamował Ibisz... Modelem tłumaczącym jak działa promowanie produktów oraz co należy wziąć po uwagę, wybierając osobę najlepiej pasującą do produktu, jest model FRED. Zakłada on, że celebryta powinien być:
·         Znany – publika zna tę osobę, uważa ją za przyjazną, lubianą i godną zaufania. Nie może to być osoba, która w społeczeństwie ma mniej fanów niż wrogów, która ze względu na swój styl bycia lub przeszłość jest nielubiana, lub której się nie ufa.
·         Znaczący – celebryta musi coś znaczyć na rynku, nie może być kimś anonimowym dla publiki. Nić porozumienia, więź i dopasowanie musi nie tylko zachodzić pomiędzy nim a produktem, ale również z publiką i konsumentami.
·         Szanowany – zaufanie i respekt - na tym polega endorement
·         Wyróżniający się – najlepiej, by osoba promująca była postrzegana jako część społeczeństwa – część masy ludzkiej. Z drugiej strony, powinna ona być również kimś szczególnym, górującym nad innymi, liderem lub nawet przywódcą. Bardzo trudną kwestią jest znalezienie złotego środka pomiędzy byciem z tłumem i na czele tłumu, ale efektywność kampanii promocyjnej wymaga dłuższego zastanowienia się i przyłożenia wszelkich starać, aby taki środek znaleźć. Kto doskonale wpasował się w ten model? Lech Wałęsa! I to nie jest żart...

Ekstremalnie!

Mam dla was kilka nowych linków, ekstremalne chłopaki:

Jezus sportowcem, czyli jak biegać po wodzie
Lotopałanki z Norwegii
No i coś, czego nawet Adam Małysz by nie zrobił

enjoy!

Z OSTATNIEJ CHWILI

Drugi trailer Drużyny A! Damn, ale jestem podjarany!

Czuj, czuwaj!

Nigdy harcerzem nie byłem... Ale zawsze chciałem być! Tylko że w mieście z którego pochodzę pewna Mewa skutecznie mnie do realizacji tego marzenia zniechęcała. Ale dość o mnie. Kolejny post z serii: Grzesław poleca, przed wami: Blog Gniazda Wielkopolskiego, czyli Monika jara się jubileuszowym (100lat) zlotem harcerstwa w Krakowie. Miejsce, do którego powinien zajrzeć każdy pasjonat mundurów, ognisk i drużyny A, a nie tylko harcerki z Moniki hufca.
Tu macie linka:
Gniazdo Wlkp

pozdro dla Moniki, co ma niezłe... wyniki

Wprowadzenie: kim są owe istoty...

Celebryci to osoby, które osiągnęły i wciąż utrzymują pewien poziom rozpoznawalności wśród społeczeństwa, czyli nas. Mają oni charakterystyczne cechy, takie jak: atrakcyjność, ekscentryczny sposób ubierania się lub ponadprzeciętne zdolności w danej dziedzinie, które wyróżniają ich i powodują ogóle zainteresowanie w osób nie tylko płci przeciwnej.

Rojek posegregował gwiazdy w pięć podstawowych grup:
  • Celebryci z pochodzenia – najbardziej elitarna i oderwana od rzeczywistości grupa celebrytów. Należą do niej potomkowie rodów królewskich, dzieci sławnych sportowców, biznesmenów oraz samych celebrytów. Nie ma co się starać do niej dostać, bo jeśli nie należysz do niej teraz, to nie będziesz należał już niestety nigdy! Jak mówiła moja nauczycielka niemieckiego: so ein pech!
  • Celebryci przez osiągnięcia – najbardziej wartościowi i najlepiej wpływający na wyobraźnię ludzi. Ten rodzaj sław wywodzi się wprost z naszego otoczenia, a sławę zdobyli oni poprzez ponadprzeciętne zdolności, talent i co najważniejsze, przez własną, ciężką pracę. Ich rodowód sprawia, że społeczeństwo zaczyna wierzyć, że celebrytą może zostać każdy i ta wiara sprzyja pozytywnym emocjom. Poprzez dużą ilość fanów i poparcie społeczne, osobowości takie są bardzo efektowną i pożądaną grupą wspierającą swym wizerunkiem marki. 
  • Celebryci przypisani – najprostszą definicją takich ludzi jest stwierdzenie, że są oni sławni, ponieważ są sławni. Patrz: Paris Hilton! Nie robią oni nic konstruktywnego, nic wartościowego. Ich egzystencja  polega wyłącznie na nieustannej zabawie i życiu w świetle reflektorów. Ich pochodzenie bardzo często związane jest ze sławnymi członkami rodzin, jednak w odróżnieniu od celebrytów z pochodzenia, nie jest to grupa ekskluzywna, a raczej leserska... 
  • Celebryci skandaliści – grupa uwielbiana przez opinię społeczną i media. Popularność i rozgłos skandaliści zdobywają poprzez publiczne, ekscentryczne zachowania, obrażanie innych ludzi, uszczypliwe komentowanie rzeczywistości. Ich obecność na rynku sław podyktowana jest sensacyjnym sposobem bycia, jakiego szukają media masowe, aby szokować opinię publiczną. Celebryci skandaliści nie mogą pozwolić sobie na to, aby media masowe przestały o nich mówić, ponieważ równorzędne byłoby to ze zniknięciem i wypadnięciem z rynku. Dlatego dajmy na to Krzysztof Ibisz szokuje wszystkich infantylizmem i głupotą. Ot co!
  • Celebryci fikcyjni – postacie uosabiają w sobie pragnienia, żądze i ideały, do których najczęściej dążą ludzie. Są to postacie całkowicie fikcyjne, stworzone na potrzeby filmu, komiksu lub bajki. Z czasem stają się one tak kultowe i uwielbiane, że społeczeństwo uważa je za część swojej kultury. Przykładami takich celebrytów są: James Bond, Kaczor Donald lub Superman. Są oni najbardziej elastyczni wśród wszystkich sławnych postaci. Nie boją się żadnej roli, nie dręczą ich wyrzuty sumienia i co najważniejsze, można za ich pomocą przekazać dowolną informację do szerokiego grona odbiorców. Prawdziwi twardziele!

Sznurki - co się tu znajdzie?

No jak to co? Linki! Wiele ciekawych, edukacyjnych i przede wszystkim zajebistych linków. Od sportów ekstremalnych, przez reklamy aż do mojego psa - znajdziecie tu wszystko co was i mnie interesuje i śmieszy.

Koniec i kropka, a na początku długo oczekiwany:

Zwieszeni wśród sław

Nieprzypadkowo ostatnimi czasy Adama Małysza kojarzymy bardziej z czekoladą niż ze skokami narciarskimi, Marka Konrada – z bezpieczną emeryturą a Krzysztofa Ibisza z… łupieżem (tudzież jego brakiem). Promowanie marki, produktu czy firmy za pomocą wizerunku sławnej osoby stało się w przeciągu ostatnich kilku lat podstawowym narzędziem Public Relations. Prawie wszystkie nowo powstające kampanie promocyjne ma swoją „twarz”, czyli osobę, z którą dana marka będzie w przyszłości kojarzona. Jednak tylko nieliczni zdają sobie sprawę z tego, jak trudny jest proces wyboru odpowiedniej osoby dla danej marki.

Na pierwszy ogiń Wnuki Lucka

www.wnukilucka.wordpress.com

Jeden z moich ulubionych blogów. Autorzy, zajmujący się szeroko pojętą muzyką, performencem i wyrywaniem lachonów (szczególnie Pruczek), są mi bliscy z dwóch powodów: po pierwsze są moimi dobrymi przyjaciółmi, a po drugie prawie zawsze siedzą obok mnie na zajęciach... Ale bez względu na wszystko warto zapoznać się z ich twórczością! Zapraszam również na facebook, gdzie oczywiście wnuki są obecne!

http://www.facebook.com/pages/Wnuki-Lucka/217712908054?ref=ts

pozdro dla was chłopoki!

P.S. Jeśli ktoś z was jeszcze nigdy nie spotkał się z twórczością ani Wnuków, ani tym bardziej 2G Squad to tutaj macie próbkę ich możliwości:

Wnuki Lucka - Brudny kacowy blues

2G Squad - Sokrates trzeciego tysiąclecia

środa, 2 czerwca 2010

Komu bije dzwon, czyli z czym to się pije?

Rynek celebrytów jest jednym z najszybciej rozwijających się działów Public Relations, dlatego warto przyglądać mu się z bliska. Wszelkie plotki, ploteczki, informację i zaplecze teoretyczne znajdziecie właśnie u mnie!


Odwiedzajcie, komentujcie, obserwujcie!