Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Nowy nie znaczy lepszy!

Rozważając problematykę istnienia celebrytów na rynku reklamy nasuwa się pytanie: łatwiej jest stworzyć nowego celebrytę, czy zarządzać obrazem celebryty, który już od dłuższego czasu istnieje w mediach? Odpowiedź jest z mojego punktu widzenia bardzo prosta. O wiele trudniej jest utrzymać wysoki poziom popularności niż go osiągnąć. Współczesne społeczeństwo jest wiecznie głodne informacji, sensacji i nowości. Stworzenie kontrowersyjnego obrazu nieznanej nikomu osoby spełnia wszystkie te potrzeby. Wprowadzenie na rynek celebrytów kogoś nowego jest więc niczym szczególnym, dopiero dłuższe utrzymanie się w świadomości opinii publicznej jest nie lada wyczynem. Weźmy na przykład popularny kilka lat temu w polskiej telewizji program Big Brother. Jego pierwsza edycja pobiła wszelkie rekordy oglądalności programów typu reality show w Polsce. Sprawiło to, że występujący tam ludzie natychmiast stali się bardzo popularni. Program stworzył nowych celebrytów. Widzowie codziennie mogli oglądać ich życie, wspólne interakcje, poznawać ich coraz lepiej i cieszyć się sukcesami swoich idoli. Zaraz po zakończeniu emisji pierwszej edycji programu powstały dwa filmy, w których główne role zagrali właśnie finaliści programu Big Brother. Zauważmy jednak, że krótko po zakończeniu emisji tych filmów, fani kompletnie zapomnieli o swoich niedawnych idolach. Pozostawieni sami sobie bohaterowie, po kilku miesiącach odeszli w niepamięć. Niektórzy z nich próbowali jeszcze zaistnieć w mediach tworząc na resztkach swojej popularności programy rozrywkowe lub specjalistyczne, ale są to pojedyncze przypadki spośród piętnastu osób biorących udział w programie. Przykład Big Brother’a ukazuje jak łatwo w dzisiejszych czasach zostać celebrytą i jak łatwo (bez wykwalifikowanej pomocy) zostać zapomnianym.
Zarządzanie obrazem celebryty jest domeną specjalistów wizerunkowych. Jak już wcześniej wspominałem, są oni odpowiedzialni nie tyle za zbudowanie wizerunku sławnej osoby, co za jej rozwój, ciągłe odkrywanie jej twarzy w mediach i przypominanie publice o istnieniu takiej osoby na rynku. Samo zarządzanie wizerunkiem celebryty może polegać na doborze odpowiednich ról granych przez aktorów, na zdawkowym przedstawianiu życia (publiczność uwielbia tajemnice), na pojawianiu się w mediach w asyście innych celebrytów, bądź też na rozpowszechnianiu plotek i aranżowaniu przypadkowych akcji promocyjnych. Osoba konsultanta przydaje się również w sytuacjach kryzysowych, gdy celebryta narażony jest na zrujnowanie pozytywnego wizerunku. Ale o tym potym!

4 komentarze:

  1. Witam, pozwolę sobie zwrócić uwagę na fakt iż BigBrother był tylko reality show - sam program trwał krótko, nie wymagał od uczestników wiedzy, nie wnosił nic specjalnego tylko ukazywał życie zwykłych ludzi klasy średniej niższej, i wyższej. O ile mnie pamięć nie zawodzi nie było tam jednostki wybitnej no chyba, że zwrócimy uwagę na pannę Frykowską która stała się znana z figli w dżakuzi. Była znana analogicznie tak długo jak długo trwały te figle. To potwierdza teza - nie od razu Rzym zbudowano. Żadnej z tych osób nie pomógł by PRowiec. A jeśli się mylę z każdego można zrobić superbohatera. Ciao

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo właśnie się mylisz! Z każdego właśnie można zrobić superbohatera, ponieważ każdy superbohater też jest zwykłym kowalskim. Celebryta nie musi być osobą wybitną (patrz post o rodzajach celebrytów). Prosty przykład: kim jest Paris Hilton? Jest celebrytką, ale poza tym niczym innym się nie wyróżnia. Podkreślam jeszcze raz: z każdego można zrobić celebrytę (jeśli ma się odpowiednie środki).
    Jeśli chodzi o samą formę big brothera to z "ukazywaniem życia zwykłych ludzi klasy średniej, niższej i wyższej" nie miało to dużo wspólnego. Powiedziałbym raczej, że program opierał się na lansie, idiotyzmie i bezmózgich wygłupach. Ale nie wiem, może niektórzy widzieli w tym naturalność...

    OdpowiedzUsuń
  3. phi, nie sądzę aby Batman był zwykłym panem kowalskim. na pewno nie jak włoży ubranko netoperka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Co do Wielkiego Brata się zgodzę, idiotyczna forma, a z ludzi robi się małpki w klatce. Natomiast Parys Hylton, to inna sprawa ma przecież tzw plecy - tatę który zostawił sieć hoteli na całym świecie, poza tym jest piosenkarką nagrała cover Stars are blind, i wystąpiła w filmie - Dom Woskowych Ciał! Nie zmienia to faktu, że jest tępa, ma blond włosy, a głowa służy jako stojak na uszy i sztuczne przyklejone, plastikowe, blond włosy. Dobra czepiam się.

    OdpowiedzUsuń